U dr Google w poczekalni


U dr Google w poczekalni

Współczesne technologie, a szczególnie dostęp do Internetu, umożliwiają nam sprawdzanie niemalże wszystkiego. Znane porzekadło internautów głosi, że „jeśli czegoś nie znajdziesz w Google, to zwyczajnie tego nie ma”. I chyba coś w tym jest. Internet przeczesujemy w niezliczonych celach: szukamy pracy, planujemy zakupy, sprawdzamy opinie produktów itd.

U dr Google w poczekalniTo, co może wydawać się przydatne, ale powinno wzbudzać nasz niepokój, to traktowanie Google jak wirtualnego lekarza. Ilość forum i stron o tematyce zdrowotnej, zatrważa.

Każdy nowy objaw skrzętnie obadany jest na tysiącach stron internetowych. Nawet rodzice próbują pozyskiwać informacje o stanie zdrowia własnych pociech, pytając „dr Google”. Wystarczy drobna infekcja, czy katar u dziecka a już zasiadają przed monitory i gorączkowo wpisują „zapalenie zatok u dzieci objawy”. Google podsuwa setki stron z poszukiwanym tematem. Nierzadko odsyła też do forum dla rodziców, w którym zatroskani opiekunowie dzielą się swoją wiedzą na temat sposobów  i dróg leczenia różnych dziecięcych dolegliwości.

Tak więc w Google możemy szybko wyedukować się medycznie, zaś na forum sprawdzić np. zapalenie zatok u dzieci leczenie i postępowanie w razie takiej diagnozy. Czy to pomaga? Czy zastępuje wizytę u pediatry? Jedno jest pewne, dzięki stronom internetowym możemy zdiagnozować sobie wszystko.

Większość ludzi nie bierze jednak pod uwagę faktu, iż dostępne w Internecie „szablony” objawów nijak mają się do żywego organizmu. To zupełnie tak jak z braniem aspiryny- jednemu pomoże, na drugim żadnego skutku nie odniesie. Objawy „zachowują się” podobnie…

Przeczytaj również:


Zdrowiem jak i urodą zajmuję się od kilku lat.. Pracowałam jako asystentka w kilku renomowanych klinikach. W wolnych chwilach lubię przelewać swoje przemyślenia na stronie bądź forach internetowych :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *